Producenci
Ubranie ma znaczenie - nie zapominajmy... 0
Ubranie ma znaczenie - nie zapominajmy...

Sieciówkowy Horror

Czy kiedykolwiek przeszło Ci przez myśl, skąd pochodzą nasze ubrania? Jak powstają i jak trafiają do sklepowych półek, by później zajmować honorowe miejsce w naszej garderobie?

    Szczerze? - ja również nigdy wcześniej nie zagłębiałam się, nie skupiałam się nad kwestią warunków pracy Azjatyckich szwaczek, często słyszałam historie, które wydawały mi się być tak bardzo abstrakcyjne. Przecież żyjemy w XXI wieku! Ludzie już nie pracują tak ciężko. Cieszyłam się, że mogę kupić fajne ubranie za niską cenę, i nie zastanawiałam się, jak to możliwe. Gdy moje zainteresowanie modą rosło, kwestia produkcji zaczęła mnie niejako dotyczyć. Podczas podróży miałam okazję spotkać się z biedą, niskim standardem życia i pracy. Nie bądźmy hipokrytami i nie udawajmy, że ten problem nas nie dotyczy. Każdy z nas ma w szafie, nawet obok drogich kreacji, jakieś ubranie z sieciówki "made in China". Ważna jest edukacja i wzrost świadomości społecznej. Dobrze, że coraz więcej firm i organizacji zaczyna zwracać na ten problem uwagę. Ku mojemu zdziwieniu natrafiłam także na ciekawy artykuł, z filmem dokumentalnym... Nie pamiętam już tytułu, ale udział brała w nim trójka nastolatków z Norwegii. Na początku oczywiście nic nie zapowiadało huraganu, jaki przejdzie przez głowy nastolatków. Po przyjeździe do Kambodży podziwiali krajobrazy i robili sobie selfie. Wkrótce poznali jednak prawdziwe życie mieszkańców stolicy tego kraju.

   Doznali pierwszego szoku - zobaczyli pracowników szwalni zwożonych do pracy przepełnionymi ciężarówkami. Zaraz potem nadeszły kolejne zaskoczenia - blogerzy odwiedzili między innymi mieszkanie jednej ze szwaczek, choć mieszkaniem trudno to nazwać. To mała klitka, w której w jednym pomieszczeniu mieści się wszystko - miejsce do spania, gotowania, relaksu - w drugim zaś pomieszczeniu jest brudna turecka toaleta. Mieszkająca tam dziewczyna opowiedziała Norwegom o warunkach swej pracy: niemal połowę pensji (zarabia 130 dol. miesięcznie) wydaje na tę klitkę, pracuje siedem dni w tygodniu, zaczyna o 7 rano, a kończy między 18 a 20, co innego w soboty - wtedy pracuje "tylko" osiem godzin...

Dużym szokiem dla modowych blogerów było też to, że oprowadzająca ich po swej klitce dziewczyna kupuje ubrania dwa razy w roku i na jeden ciuch wydaje maksymalnie 2 dol. Blogerzy zabrali szwaczkę do sklepu, gdzie okazało się, że jedna uszyta przez nią bluzka kosztuje więcej niż miesięczny czynsz jej mieszkania. Szwaczka spojrzała też na jedną z kurtek. - Szyłam wiele takich kurtek jak ta, ale nigdy nie mogłam sobie na nią pozwolić. Kosztuje tyle co moje roczne zarobki - stwierdziła. Wizyta w mieszkaniu szwaczki skończyła się noclegiem u niej.

W kolejnych odcinkach nastoletni Norwegowie między innymi sami spróbowali pracy w kambodżańskiej szwalni. Tam szybko spadło im morale.Pięcioodcinkowy program kończy się dużą metamorfozą norweskich blogerów. Nie brakuje łez i poczucia bezsilności. Apelują także do wielkich sieci, by angażowały się w walkę o poprawienie warunków pracy w azjatyckich szwalniach. Na potrzeby programu wypowiedział się między innymi rzecznik prasowy sieci H&M. Zaznacza on, że firma zdaje sobie sprawę z niskich płac i już w 2013 roku rozpoczęła walkę o podniesienie wynagrodzeń azjatyckich szwaczek. 

Patrząc też bardziej realnie - To, co dzieje się w Azji jest straszne, jednak trudno oczekiwać od obywateli krajów Drugiego Świata, czyli np. Polski, większego zaangażowania w zmianę tej sytuacji. Chęć z pewnością jest duża, bo ludzi, którzy chcą pomagać, nie brakuje, ale czasem na chęci, niestety, to się kończy. Koniec końców trzeba zmierzyć się z rzeczywistością, opłacić czynsz, zapłacić za obiad i kupić kurtkę czy buty. Wtedy trudno jest już pomagać. Ja wpadłam na pomysł szycia sobie ubrań. Warto również inwestować w ponadczasowe ubrania od polskich projektantów i małych marek, które nie produkują w Chinach, Indiach, Kambodży, Egipcie czy nieszczęsnym Bangladeszu. Koszt odzieży wbrew pozorom wcale nie jest wyższy!

Wiem, że świata nie zmienię i nie jestem wstanie wpłynąć na sieciówki, aby godnie traktowały swoich pracowników, ale od dziś będę trzy razy się zastanawiać czy kolejne spodnie, bluzka, buty z sieciówki są mi na pewno potrzebne. Nie chcę aby koncerny się bogaciły kosztem ludzi, którzy nawet nie mają jak się bronić...

 

Szwalnia

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl